• Wpisów:166
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 15:43
  • Licznik odwiedzin:8 940 / 1459 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hej miśki !

Jak się trzymacie? Dawno mnie tu nie było, jednak.. zbliżają się wakacje, więc z pewnością będę miała czas na pisanie i.. Tak się zastanawiałam, czy może nie wrócić do pingera...?

Ugh, nie wiem czy mnie ktoś tu jeszcze pamięta X D.

Piszcie,piszcie coś tam w kom. a ja mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy
 

 
-Nie-Odpowiedział
-Tak!
-Nie!
-Tak!
-Nie!
-A tak!
-A nie!
-A n..-Chciałam dać mu pewną rzecz do zrozumienia, jednak on zrobił coś, czego nigdy się nie spodziewałam, Meksykanin w jednej chwili złapał mnie w tali i mocno przycisnąć poczym...namiętnie pocałował. Nie wiedziałam co robić, odruchowo go odepchnełam.
-Co ty robisz?! Świnia!-Krzyknełam na niego, poczym szybko się odwróciłam i coraz szybciej szłam. Czułam że szatyn cały czas mnie obserwuje, jednak po kilku minutach usłyszałam dźwięki silnika motoru.
-Odjechał-Pszeszło mi przez myśl. W sumie, teraz troche żałuje że go tak odepchnełam, ale no cóż...Nie wiem, ale żałowałam tego, tylko dlaczego? Od dzieciństwa mi dochuczał , kiedy miałam 3 lata..Na oczach Fran i Camili popchnął mnie do stawu, co wcale nie było śmieszne, potem podstawówka, gimnazjum, liceum.
~*~
-Halo?-Usłyszałam głos Fran w telefonie, miała dziwny głos, usiadłam na łóżku aby ją wysłuchać.
-Co się stało?
-Widziałaś te zdjęcie na korutarzu szkoły?
-Jakie zdjęcie?-Byłam strasznie zdezorientowana, jednak....Po moim pytaniu Włoszka rozłoczyła się, coś jest nie tak? Odłożyłam telefon na biurko , a raczej go rzuciłam, niestety spadł, i leży w koszu, leniwo podniosłam się aby go dosiegnąć
------------------------------------------------
Hej

Przeprazam że nic nie dodawałam ale nie miałam dostepnu do laptopa, zresztą i znowu nie mam czasu aby się rozpisać
Mam nadzieje że i ten kawalątek cz. wam się podoba
/Iga
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Dziewczyn dalej nie było, a chłopcy były blisko mnie, pochopnie podjełam decyzje aby skręcicś do klasy , na szczęście pomieszczenie ma dwa wyjścia więc szybko z niej wybiegłam poczym znowu znalazłam się w korytarzu przed wejściem. Zobaczyłam że Włoch i Meksykanin szukają mnie w tutejszym magazynie klasy, a po chwili wychodziili. Szybko wpadłam d stołówki omijająć slalonem stoły gdzie wpadłam do kuchni.
-Przepraszam-Krzyknełam kucharkąm które nie wiedziały co siedzieje, szybko wyszłam z kuchni na zewnątrz. Odetchnełam z ulgą kiedy pomyślałam że chłopcy nie będą mnie mnie szukać tutaj. Kiedy tak cieszyłam się chwilą oparłam się o drzwi od kuchni , usłyszałam....Federico.
-No nie-pomyślałam, poczym zaczełam podsłuchwiać dialog
-Widzieliście pewną blondynke...?-Usłyszałam głos Leóna, szybko ruszyłam dalej, jednak....Wpadłam w kałuże błota, po chwili usłyszałam że drzwi otwierają się, można było usłyszeć śmiech chłopaków, domyślałam się że śmiali się z mojego upadku. Śmiechy słyszałam coraz lepiej.
-Idą tu-Pomyślałam
-Prosze, prosze, kto tu się wywalił !-Zaczął Federico, ledwo co mówił ponieważ łączył tą czynność z śmiechem. Odwróciłam się w ich strone aby ich lepiej widzieć.
-Tylko się nie zaktuś !-Powiedziałam opierająć się o łokcie. Meksykanin spojżał na mnie.
-Pomóc ci?-Zapytał podająć mi ręke.
-Nie dzięki-Odparłam wstająć , już miałam ruszyć, jednak w ostatniej chwili kolejny raz się odwróciłam
-A tak wogóle..-Zaczełam - Czemu mnie goniliście?
-Bo uciekałaś!-Odparł Włoch, który znów zaczął się śmiać, liczyłam że wreście coś mu się stanie, może by wreście los zrobił by mu coś przykrego.Zauważyłam że León nie śmiał się tak bardzo jak jego kolega. Ruszyłam ramionami poczym udałam się do wejśćia do szkoły.

~*~
-Jeju co Ci się stało?!-Podbiegła do mnie Fran kiedy schodziłam z schodów.
-Powiecmy...Że miałam mały wypadek-Odparłam do Włoszki, po jej twarzy widziałam że chce zacząć lamentować, jednak przeszkodą się okazał dzwonek. -Chodź, potem sobie po marudzisz-Dodałam poczym ją objełam. Lekcje mineły nie ubłagalnie szybko, zanim się obejrzałam siedziałam w szatni po ostatniej lekcji z dziewczynami.
-No to ide, pa-Powiedziałam zawieszająć fioletowy worek
-Pa ! -Odparły razem w trójke, przez cały czas po myślach krążył mi te tajemniczy sms, troche się obawiałam co może mnie spotkać. Jednak... Moje domysły w pewnym stopniu się spełniły. Szłam poboczem drogi popijająć sok pomarańczowy, nagle usłyszałam z tyłu dźwięk motoru, coś przeczuwałam że nie jest to kolejna zwykła osoba jeżdzące po tej drodze motorem.
-Może cię podwieść?-Usłyszałam za sobą, obejrzałam się, za mną stał León na motorze.
-Nie dzięki-Odparłam, poczym chciałam ruszyć dalej, jednak on złapał mnie za nadgarstek.
-A może jednak?-Zaproponował
-Nie-Dałam mu odpowiedz, jednak on nie puścił mojej ręki -Puszczaj mnie!
--------------------------------------
I jak się podoba ?
Może być?
Szczerze, obiecuje że kolejny będzie dłuższy, nie mam znowu co pisać, więć trzymajcie się !


/Iga



Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
-Już!-Po wielkiej chali rozbrzmiał krzyk, podeszwy moich białych trampków co sekunda dotykały ziemi, kiedy ja biegłam w lini prostej po hali. Wreście udału mi się , czubek moich butów dotknął tworzywa z którego zrobioni piłkę, jednak nie zgrabny ruch a ja leżałam na ziemi.



~`*`~
-Ładnie ci dziś poszło!-Zagadneła moja przyjaciółka Camila , kiedy siedziałyśmy już w szatni po treningu.
-Dzięki!-Odpowiedziałam zdejmując białą bluzkę aby się przebrać. Kiedy już wykonałam czynność do damskiej szatni wszedł Diego-tym który również chodzi na trennigni i uważa że wszystko wie najlepiej. Nie nawidzi kiedy gramy w "gałe" , wielbi tylko swoją dziewczzyne-Naty, zresztą, do której właśnie podszedł.
-Cholera nie widzisz różnicy miedzy szatnią damską a męską?!-Krzyknełam do Hiszpana , wiedziałam że musze to zrobić bo reszta dziewczy wykazywała to tylko wzrokiem. Hiszpan spojżał na mnie poczym skierował się do drzwi.
-Śwnia-Żuciłą czarno-włosa.
-Idziemy?-Zapytała Camila, aby uniknąć dalszych dialogów między mną a dziewczyną Diego.
-Jasne-Odparłam biorąc torbe wypchaną gazowaną wodą i ubraniami, na ramię.
-Normalnie nienawidze Domingueza (zapomniałam jak się pisze) !-Powiedziałam kiedy byłyśmy już na dworze a wiatr delikatnie "przeczesywał" nam włosy.
-Ja też cię nie lubie!-Usłyszałam głos z tyłu. Obejrzałam się, na chodniku stał brunatny Włoch-Federico z rękami w kieszeni, na nogach miał czarne Air-max'y , również pojawił się León-przyjaciel Hiszpana a po środku nich stał on, z durnym uśmieszkiem. Prychnełam, poczym ruszyłam w dalszą droge.

~*~
Była już BA'yjska noc, siadłam na swoim łóżku by sprawdzić czy nie mam żadnej wiadmości. Nie była to jednak proźbe od rudowłosej aby popisać, ani codzienna wiadomość od Fran z pytaniem czy jest coś zadane, ani nawet sms od Ludmiły czy nie wziełam przez przypadek jej ukochanych Vans'ów. Kiedy na ekranie pojawiło się to że nie moge zobaczyć od jakiego numero dostałam tą wiadomość troche mnie zdziwiło. Jednak po chwili pomyślałam że może to zwykłą, kolejna reklama, z takim pomysłem otworzyłam wiadomość. Tekst był dość kródki, zaniepokoił mnie chociaż to do mnie nie podobne brzmiał:

Jutro, 160

Odrazu przypomniało mi się że jutro koncze o 15:50 a do domu ide sama ponieważ reszta idzie na kółko a droga do domu trwa kwadras, będe sama. Położyłam się na łóżku aby o tym pomyśleć, w sumie to pewnie jakiś głupi żart od Fran.....

~*~
Rano obudziły mnie płomyki słońca które z trudem przedzierały się przez zasłony z grubego materiału.
Różowy elektryczny zegarek który miałam na ręce zaczął pikać aby powiadomić o tym że jest 15 po siódmej. Leniwie stałam aby otworzyś szafe, wyjełam z niej turkusowe Vansy, dzisowe shorty oraz bluzke z napisem "Life is Joke" , a z półki wziełam tusz oraz szminke. W łażiecie po wzięciu prysznicy i w ubranych przeze mnie wybieranych ubranyniach stałam przed lustrem nakładając na rzęsy warstwe tuszu. Kiedy skończyłam pomalowałam usta czerwoną szminką , rozczesałam włosy i wyszłam. W kuchni przywitałam się z moja ukochaną Olgą, wziełam do ręki kanapkę z szynką i butelke z wodą gazowaną.
-Do widzenia-krzyknełam chowając przy tym posiłek do torby i wychodząc z domu. Po kwadrasie byłam już w szkole, szczerze przypomnała troche jakąś szkołę muzyczną, tylko zamiast sal do śpiewu, tańca, grania na przeróżnych instumentach były klasy, z ławkami i tablicą, a na największej sali prosto naprzeciwno wejścia w formie schodów znajdowałą się sala gimnastyczna oraz scena do występów klasowych. Schodząć po schodach zauważyłam rudo-włosą przyjaciółkę.
-Cami!-Krzyknełam , po chwili byłam obok dziewczyny.
-Co się stało?-Zapytała
-Ymm... Wracasz dzisiaj ze mną?
-Wiesz że nie mogę... Mam kółko, ale wiesz, może Lu ma czas.
-Świetnie-przez chwile poczułam spokój-a gdzie ona jest?
-Chyba jeszcze nie pszyszła, zobacz może już idzie-Doradziła mi przyjaciółka, jak powiedziała, tak zrobiłam wybiegłam przed szkołe by zobaczyć czy nie ma przyajciółki. Nie było jej, jednak zobaczyłam dwóch nie lubianych przezemnie-nie tylko- typków León'a i Federico, prowadzili dialog. Schowałam się za drzewem aby mnie nie zobaczyli, nie wiem jak by to się skonczyło gdyby spostrzegli moją osobę. Kiedy opierałam się tak o kore drzewa usłyszałam kawałek ich rozmowy
-To co , jedziesz dziś ze mną?-Po głosie rozmoznałam że to Włoch
-Nie , mam sprawe.-Odparł Meksykanin
-Jaką?
-Nie...Nie ważne...Wychodze dziś o 160-Kiedy to usłyszałam , miałam wielką góle w gardle, czy to on wysłał tego sms'a? Co ma na myśli? Nie mogłąm tam juz dłużej stać, pobiegłam do drzwi szkoły. Jednak, kolesie zauważyli mnie
-Ej ty laska, czekaj!-Krzykną brunet, ja jednak nie chciałam ich widzieć, wpadłąm szybko na środek korytarzu szukając kogoś znajmoge, nikogo nie było. Kiedy się odwróciłam zobaczyłam że chłopcy biegną za mną, za chwile się spotkamy...

------------------------------------------
Pierwszy wpis w nowym roku
Jak się podoba druga część ?
Odrazu na początku dodałam pierwszą jagby co.
Nie moge pisać, więc trzymajcie się bay

PS.: Przepraszam za błędy w opowiadaniu, ale nie mam czasu sprawdzić

/Iga

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Cześć


Witam was po tej przerwie, wcześniej nie mogłam wejść, szczerze mówiąc myślałam że wejde dopiero kilka dni przed wakacjami.... Ale się udało.

Nie mam ochoty się rozpisywać, chce tylko powiedzieć że nie wiem kiedy pojawią się nowe opki ponieważ... Nie mam weny.

Kiedy będzie-wróce i coś napisze

PS. Kończe z VH nie pytajcie dlaczego, poprostu koncze i nie życze aby byłą taka sytuacja że ja kiedyś wchodze a inny blog ma taki sam temat (ściognięty )opków....


Dziękuję za uwage

/Iga


  • awatar Pearlita: Nic dobrze nie da się zrobić na siłę, Twoi czytelnicy na pewno będą cierpliwi :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
-Już!-Po wielkiej chali rozbrzmiał krzyk, podeszwy moich białych trampków co sekunda dotykały ziemi, kiedy ja biegłam w lini prostej po hali. Wreście udału mi się , czubek moich butów dotknął tworzywa z którego zrobioni piłkę, jednak nie zgrabny ruch a ja leżałam na ziemi.



~`*`~
-Ładnie ci dziś poszło!-Zagadneła moja przyjaciółka Camila , kiedy siedziałyśmy już w szatni po treningu.
-Dzięki!-Odpowiedziałam zdejmując białą bluzkę aby się przebrać. Kiedy już wykonałam czynność do damskiej szatni wszedł Diego-tym który również chodzi na trennigni i uważa że wszystko wie najlepiej. Nie nawidzi kiedy gramy w "gałe" , wielbi tylko swoją dziewczzyne-Naty, zresztą, do której właśnie podszedł.
-Cholera nie widzisz różnicy miedzy szatnią damską a męską?!-Krzyknełam do Hiszpana , wiedziałam że musze to zrobić bo reszta dziewczy wykazywała to tylko wzrokiem. Hiszpan spojżał na mnie poczym skierował się do drzwi.
-Śwnia-Żuciłą czarno-włosa.
-Idziemy?-Zapytała Camila, aby uniknąć dalszych dialogów między mną a dziewczyną Diego.
-Jasne-Odparłam biorąc torbe wypchaną gazowaną wodą i ubraniami, na ramię.
-Normalnie nienawidze Domingueza (zapomniałam jak się pisze) !-Powiedziałam kiedy byłyśmy już na dworze a wiatr delikatnie "przeczesywał" nam włosy.
-Ja też cię nie lubie!-Usłyszałam głos z tyłu. Obejrzałam się, na chodniku stał brunatny Włoch-Federico z rękami w kieszeni, na nogach miał czarne Air-max'y , również pojawił się León-przyjaciel Hiszpana a po środku nich stał on, z durnym uśmieszkiem. Prychnełam, poczym ruszyłam w dalszą droge.

~*~
Była już BA'yjska noc, siadłam na swoim łóżku by sprawdzić czy nie mam żadnej wiadmości. Nie była to jednak proźbe od rudowłosej aby popisać, ani codzienna wiadomość od Fran z pytaniem czy jest coś zadane, ani nawet sms od Ludmiły czy nie wziełam przez przypadek jej ukochanych Vans'ów. Kiedy na ekranie pojawiło się to że nie moge zobaczyć od jakiego numero dostałam tą wiadomość troche mnie zdziwiło. Jednak po chwili pomyślałam że może to zwykłą, kolejna reklama, z takim pomysłem otworzyłam wiadomość. Tekst był dość kródki, zaniepokoił mnie chociaż to do mnie nie podobne brzmiał:

Jutro, 160

Odrazu przypomniało mi się że jutro koncze o 15:50 a do domu ide sama ponieważ reszta idzie na kółko a droga do domu trwa kwadras, będe sama. Położyłam się na łóżku aby o tym pomyśleć, w sumie to pewnie jakiś głupi żart od Fran.....

---------------------------------------------------
Hello!

Przperaszam za nieobecność ale wiecie...Wywiadówke była :3 u was też była? Jednak..Jak widzicie już jestem, postaram się jeszcze dziś wam po komciać i dodać kolejny VH a tak wogóle....Jak wam się podoba pierwsza część OS? Będzie o różnych parach więc nazwa jest jaka jest c; ! Pamiętajcie że już niedługi wigilia! ^^Bo przecież nikt o tym nie wie

/Iga


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nie wiedziałam co robić , korzenie drzewa waliły z całej siły o ziemi. Odruchowo spojrzałam z lewo, to co zobaczyłam zmroziło mi lekko krew w żyłach. Oto moim oczom ukazała się kolejna mała postać , ta jednak była przezroczysta a a powieki miała zszyta. Uchilyłam delikatnie głowe w bok, tej nocy już wcześniej się z tym spotkałam ale tego nie zrozumiałam..Czy to był duch dziewczynki z zszywnietaymi powiekami? Czy to znaczy że już zza życia taka była...? Zjawia uśmiechneła się szyderczo pomachając mi przy tym, po chwili jednak dwróciła się i pobiegła w ..głąb cmentarza. "Wszyscy" tam szli, postanowiłam zostawić problemy które mnie dosłownie otaczały aby przejść w głąb cmentarza. Po kilku minutach noc okryła wszystko, nie widziałam prawie nic. Nagle otoczyła mnie grupka duchó podobnych to tej samej zjawy która mi machała. Dzieci otoczyły mnie lewitując przy tym i mówiąć:
-Prosimy...Odnajdz nasze oczy...-Dzieci powtarzyły to latając cały czas wokół mnie a z ich rękawów wysypwały się guzki*.
-Ale ja..Ja nie mogę wam pomóc...-Wydusiłam, duszki opuściły głowy, w pewnym stopniu zrobiło mi się ich żal.... Wpadłam jednak na pewnien pomysł...-Czy..-Zaczełam nachylająć się do nich- czy znacię....ym..takiego ducha..Dziewczyny..Ma czarne włosy... Jest tutaj od kilku godzin...-Zjawy spojżały na mnie poczym....Poprostu znikneły...
-Nieeee...!!!-Usłyszałam głos Meksykanina, dopiero teraz sobie o nim przypomniałam. Szybko pobiegłam do niego. Zobaczyłam że korzenie drzewa waliły w ziemie jak oszalałe innych "Leónów" nie widziałam...Może się przestarzyli... ? Drzewo waliło jak opetałe, myślałam że ziema zaraz się rozwali do tego zobaczyłam że drzewo od góry płonie. Nie wiedziałam co robić, jak go uratować? Przecież te drzewo...Zaraz prawdziwe drzewa nie walą jak jakieś demony i nie palą ludzi...Jak to coś zaraz zabije mojego ukochanego...Co ja mam zrobić?!


*Wątek został zainspirowany filmem któy jeśli się nie myle nazywa się "Coralina", pamiętam że oglądam go kiedyś i było takie coś że niby rodzice tej Coraliny chciały zastąpić jej oczy...Pszywanymi guzikami... Więć prawde mówiąć to co pisze w tym miejscu jest bardziej takim nawiązaniem i wyciągnieciem tego filmu (jest chyba tego druga część czy coś, ja oglądam kawałek i nie wiem jak to się skonczyło...Jeśli ktoś wie , może mi napisać w komenatrzu?)
---------------------------------------------
Nie wiem czy długi czy nie ale mam nadzieje że się podoba
Co tu pisać..Wczoraj nie dodałam bo nie miałam czasu, pozatym nocowałam u babci a tam nie ma wi-fi .
Dobra, dobra piszcie jak wam się podoba!

/Iga


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
-Co chcesz zrobić-podniosłam brwi a na wszelki wypadek zacisnełam pięść.
-Nieeee....!-Wątek nagle przerwał krzyk, wydawało mi się że to głos Leóna... Co dziwne był to taki krzyk nie jagby ktoś się bał tylko jak to czasami pokazują w Amerykańskich filmach, że coś zaraz się stłucze i specjalnie wszystko zwalniają aby jedna osoba wydała takie "Nieeeeee...!". Byłam tym zdezorientowana .... Wykorzystując przy tym chwile nie uwagi potwora z całej siły walnełam go pięścią w brzuch. Trzeba przyznać że nie byłam w tym najlepsza, ale potwór kolejny raz upadł przy tym wydając kolejne sykniecie, a jego język wydłużył się o chyba metr..Poczułam strach poczym przełknełam śline, ten "León" w jednej sekundzie schował swój kilkunasto centymetrowy język w jednej sekundzie. Nie miałam siły się zastanawiać, ugiełam kolana i zacisnełam pięści, od dziecka czułam że jestem przygotowana do walki, jednak nie miałam żadnych zajęc co powodowało drobne złe ruchy. Zdziwiłam się żę potworek nie wezwie żadnych posiłków, żeby się nademną znęcić jeszcze bardziej, no cóż, nie myślałam że zwykłe wyjście na cmentarz zakończy się walką z tym czymś....Znowu przypomniały mi się słowa babci w śnie...Przez chwile dostałam paraliżu, stałam w jednej pozycji słychając głosu ze snu. Potwór wiedział jak to wykorzystać, długojęzyczny* żucił się na mnie z...pazurami rozcinając mi bluzke i skórę która chroniła moje żebro. W jednej chwili widziałam dwie wielkie pocięcia a z niei wylewające się kałuże krwi i kość żebra... Widok był okropny. Jednak czułam że musze walczyć dalej, szybko ściognełam z siebie bluze poczym przypasał sobie ją pod pachami tak aby chroniła rane. Kiedy stałam zauważyłam że teraz..Jest dwóch Leonów..
-L..-Zaczełam jednak oboje "Leonowie" sykneli z ściekłoscią
-Kolejne durne kopie?!-Krzyknełam, jednak dalej z małym lękiem, żeby po sobie tego nie poznać zacisnełam pięści i ugiełam kolana aby być gotowa do walki... Wtedy jednak usłyszałam
-Violetta!-Obejrzałam się, nie wierzyłam własnym oczom, kilka metrów za mną siedział związany poteżnym łańcuchem...León, wiedziałam że to on. Chciałam podbieć i rozwalić to drzewo jednak kiedy już o tym pomyślałam....Korzenie drzewa zaczeły się ruszać, tak jagby chciały aby nit nie podszedł do Meksykanina



*nie wiem jak go inaczej nazwać X D
---------------------------------------------
Podoba się ?
Ja nie jestem troche z niegpo zadowolona, wcale nie jest straszny...Prawde mówiąc nie oglądam za dużo horrorów i nie wiem jak to się potoczy...Sprubuje jakoś coś ułożyć
Trzymajcie się i miłego wieczoru!

/Iga

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
No hejcia


Na początku...
Chce was przeprosić za pięciodniową przerwe, nie że odchodze zawieszam bloga.. Poprostu miałam gorszą ocene i musiałam to "odpokutować" że tak powiem.


Bardzo was przepraszam za tą przerwe , postaram się jeszcze dziś dodać kolejny rozdział VH, a kto wie może dam jakiś OS, pomysł mam..Na zakończenie. Dosłowie ostatnie zdanie...Co pradwa mam też taki niby pomysł ale bym musiała solidnie nad nim popracować.


Kolejną sprawią są komentarze, dziękuje za wszystkie 13 a raczej dwanaście bo jeden sama dodałam w sprawię błędłów których wtedy nie mogłam poprawić, nie sądziłam że tyle ich dostane a z tego ci widze wiekszośc ich są "szczere" czyli z wyraźną opinią na temat.


Simplemente Gracias <3
/Iga


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Po chwili nic nie mogłam mówić, czułam że mam zszywnięte usta, próbwałam krzyczeć jednak to nic nie dawało. Zauważyłą Fran, była kilka metrów przedemną León wtedy na nas nie patrzył. Włoszka przybliżyła się do mnie, teraz stała obok mnie, nic nie mówiła, ja również.. No bo jak? Patrzyłam na nią błagalnym spojrzeniem...Francesca zrób coś...Zauważyłam że wcześniejszy upiór ciogle krąży koło mnie a czarno-włosa mogła poprostu przez niego przejść, nagle podbiegła do mnie ta sama dziewczynka. Teraz jednak "żyła", miała bladą tarzayczkę a oczy pełne smutku. Kucnełam w tym okręgu kiedy do mnie podeszła, upiór dosłownie przechodził przez nią a ona nic nie czuła. Dotkneła delikatnie mojej twarzy. Wtedy czułam jagby coś przecieło nici który zaszyły moje wargi. Po chwili kilka cienkich nitek leżało na ziemi. Dziewczynka uśmiechneła się, ale bardzo,bardzo słabo, kąciki jej ust ruszyły sie tylko o milimert. Kiedy dziewczyna skończyła złapała za ręke Włoszkę i razem się odwróciły, poszły razem w głębszą cześć cmentarza. Po raz pierwszy w tej nocy poczułam lekki spokój, jednak szybko on minął, z uśmiechem wreście na twarzy odwróciłam się a przedemną....Stał León. Brunet odzyskał dawniejszy kolor skóry a jego tęczkówki zmieniły kolor na czekoladowy.
-León..-Wydusiłam
-Wszystkio będzie dobrze, zły duch przez chwile mnie opętał, już wszystko dobrze-Wyszeptał, chłopak chciał mnie przytulić ale... Zauważyłam jego kły, one się nie zmieniły-Co jest?-Zapytał z uśmiechem, przybliżył się do mnie, chciał mnie przytulić. Ale..
-Ty nie jesteś pradziwym Leónem!-Krzyknełam poczm popchałam bruneta, Meksykanin boleśnie upadł, jednak . Zaczął się śmiać ocierająć przy tym brudne od ziemi ręce, zauważyłam przy tym że reszta upiorów nagle jagby się...Rozlała *?... "Na polu bitwy" byłą tylko nasza dwójka.
-Głupia..Myślałaż że twój León się tobą zajmie?-Zaczął się śmiać, wyglądał jak on ale nim nie był.
-Kim jesteś?!-Krzyknełam, starałam się aby mój głos brzmiał pewny siebie, jednak oboje wiedzieliśmy że tak nie jest
-Spokojnie..Nim to się już Natalia zajmie
-Natalia..?! Jak to? Co jej zrobiłeś?!-Odruchowo dałam krok do przodu, miałam ochotę wydrapać oczy tej świni
-Teraz ona jest już moja, tak jak i on.. Cóż..Twoja druga przyjaciółka miała pazur do walki, skończyła jak skończyła-zaśpiał się poraz kolejny-Szkoda mi jej..-z udaanym smutkiek westchnął-Włóczy się z tą małą smarkulą po cmentarzu, nigdy nie znajdzie spokoju, a szkoda... Bo miała taką okazje..Była by moją ulubioną służącą...-Uśmiechnął się
-Nigdy ci się nie uda!
-Czy aby napewno?- jednej sekundzie przebiegł kilka metrów i stał przy mnie łapiąc mnie w talii


* Nie mogę dobrać słowa...
-------------------------------------------------
Dłuższy?
Podoba się?
To chyba moja ulubiona część
Nie co tu pisać bo to chyba mój.. trzeci wpis dzisiaj? Nie mogłam się powstrzymać
Miłego wieczoru


/Iga


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Udało się przynajmiej z tym, iż okrąk który ograniczał nasze działania "spadł". Upiór zbyt wielką uwage wpis sobie na..martwą.. Fran. By nasz "przytrzymać". Jednak nie udało nam się ucieć, widać żę kobieta ma wielu sługów. Kiedy mgła opadła coś.. zaczeła biegać wokół nas, przez chwile wydawało mi się że widze czarne loki..Naty. Potwór coraz szybcie biegał wokół nas sykając przy tym , zauważyłam że ma zieloną twarz a usta jagby ..sklejone, albo powszywane. Więc jakim cudem wydawało jakieś dźwięki? Przez głowe mi przeszło że.. Może to naprawde Naty? Kilka godzin wcześniej została uprowadzone, zaszyto jej usta.. I zrobiono z niej kolejnego potwora? Teraz pomyślałam że wszystkie te stwory to niegdyż nastolatkowie którzy przybyli tu aby się po wydurniać... ale.. przypomniało mi się jak kiedyś była plotka, że tajemnicze zjawy chodzą po mieście i uprowadzają młodzież. Nie wierzyłam w to, aż do teraz, no bo.. Czy to mi się może śnić? Że porwano mi dwie bliskie osoby? Fran zostałą zawieszona, Naty ma zaszywnięte usta, upętana już jednak że żyjąca mała dziewczynka...Może ona również kiedyś się tu zgubiła? I ta kobieta która ciogle nas obserwuje...León.. Zaraz! Przecież on tu nas przyprowadził..
-León..?-Spojrzałam na Meksykanina, on również na mnie, i wtedy.. Jego oczy zrobiło się nagle czerwone, tęczówka z czekoladowego brązu zmieniłą się w czerwony, niegyż opalona od Bueons Aires;kiego słońca skóra zrobiła się zielona a w miejsce dwóch zawsze równych zebów.. Pojawiły się kły.. Brunet zaszyczał. Nie miałam drogi ucieczki, kolejny upiór ciogle kręcił się koło nas.. Odemnie dzieliło go tylko kilka centymetrów.. Nie miałam jak ucicec.. Czy on... On nas tu zwabił aby zrobić z nas kolejne potwory? Nagle poczułam dziwne uczucie.. Jagby z mojej skóry wychodziły nici i mi też.. zaszywano usta... Nie mogłam już krzyczeć.. Co robić... Stane się kolejnym potworem? A ta mała dziewczynka.. Ona nim nie była.. Zaraz ! Fran też się nic nie stało , była duchem i to duchem z blaskiem..Co to ma znaczyć?!
----------------------------------------------------
Pomieszałam?

Mam już pomysł na koniec, ale trzeba by było wszystko to odkręcić, ciekawe tylko jak.. X D
No cóż piszcie czy się wgl. podoba!
/Iga
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Nagle koło nas zaczeła pojawiać się znowu mgła, teraz jednak tworzyła cięki okrąk
-León..Boje się..-Szeptałam. Nagle naszym oczom ukazała się starsza kobieta na wózku, może to i dziwne ale było się czego bać, miała spojrzenie... Takie, straszne, poprostu straszne. Kobieta była coraz bliżej z nas, z każdą sekundą delikatnie popychała kółka swojego wózka dłońmi, nie spuszczała z nas oczu, za nią szedł potwór, nie wiedziałam jak to opisać, miał nogi człowieka a reszte nie bardzo. Nie było słów aby to opisać *, nagle potwór zawył, kobieta odwróciła się w kierunku niego , wtedy mgła zaczeła opadać, jednak szybko się dalej odwróciła. Dalej nie odrywając wzroku od nas sykneła złowieszczo do sługi, wiedziałam że trudno będzie się z nią porozumieć. Zauważyłam jeszcze jedną rzecz, kiedy kobieta na nas nie patrzy mgła która nas "więzi" opada. Wystarczy odwrócić jej uwage..Ale jak? Jak można wogóle odezwać się do tego .. demona. Meksykanin również obserwował bacznie kobietę, dwójka nawet nie mrugneła.
-León...-Wyszeptałam za jego pleców, chłopak jednak w odpowiedzi ścisnął moją dłoń. WiedziałM że coś kombinuje.
-Zostaw ich..-Wszyscy usłyszeli głos, to co zobaczyła.. Zmroziło mnie, byłam w totalnym szkou, oto z naszej lewej strony szła..Fran.. Przedroczysta Fran! Na szyji miała rany po swojej śmierci a na rękach niosła, ciało martwej dziewczynki
-Francescsa ty jesteś...-Zaczełam, dziewczyna odwróciła się do mnie, w oczach miała łzy
-Ja nie żyje-dokończyła, zauważyłam że z jej "ciała" bije taki ciepły blask.
-Idz z tą wstretna dziewucho!-Sykneła stara kobieta zaciskając pięści, Fran w jednej sekundzie znikneła.





Ty macie swoje pole do popisu, napiszcie w kom. jak wyobrażacie sobie sługe starszej kobiety
----------------------------------------------------
Witam wpisowo 3 raz! Musiałam to napisać, musiałam, może nie zadługi ale w ramach wpisu poniżej. Dedykuje go temu blogowi:

http://ludmileonlovestory.pinger.pl/

Dziękuje za wszystkie miłe komentarze



/Iga
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Witam , witam wpisowo po raz drugi dziś .
Wena mnie ogarneła więc troche wam napisze, chociaż sama się boje mojej weny co do tej seri X D
-----------------------------------------------
-Ale jak to?-Verdas żucił na mnie spojrzenie, jednak mała dziewczynka uratowała sytuacje.. Uratowła?! Chyba jednak nie..Ale od początku...
-Pomóż mi...-Za krzaków było słychać głos małej dziewczynki, która powoli zza nich wychodziła
-León prosze cię chodźmy z tąd-Pociognełam bruneta za rękaw
-Prosze was, uciekajcie!-W naszą strone szła mała dziewczynka, miała długie blond włosy i białą sukienke w .. czerwone plamy-Prosze was! Szybko, bo ona tu przyjdzie!
-Jaka ona?-Zapytał León, wiedziałam że należy do dociekliwych i odważnych ale...
-León nie ma na to czasu..-Próbowałam go przekonać
-A Fran, a Naty?-po tych słowach przypomniały mi się te okropke zdarzenia, powieszenie Fran, krzyki Naty
-No i co teraz?!-Krzyknełam poczym schowałam twarz w dłoniach
-Ale uciekajcie, uciekajcie!-Dziewczynka dalej nas poganiała swoim piskliwym głosem
-León..-Żuciłam na niego spojrzenie. Ale.. było już za puźno
-Prosze, prosze!-Usłyszeliśmy straszny głos starszej kobiety, nie widzieliśmy jej, ale słyszeliśmy
-Uciekajcie!-Żuciłą dziewczynka poczym sama na swoich małych nóżkach zaczeła uciekać, po chwili dziewczynka przewróciła się, zaczełą piszczeć jak by coś ją opetało, po chwili jagby coś z niej wyszło. Leżała martwa.
---------------------------------------------
I jak?
Wiem znowu mały, ale przynajmiej coś jest. A tak do ciekawostek, tą małą dziewczynką ispirowałam się.. Reklamą 5.10.15. którą widze teraz po lewej stronie na moim blogu X D. Nie wiem czy jak teraz to czytacie jeszcze jest

/Iga

 

 
A oto historia, pewnej miłości, miłości która była bezgraniczna i nic jej nie powstrzymało, nawet śmierść ukochanej osoby
Ona-ładna blondynka, kreatywna, kochająca chłopaka ponad życia. Niestety nie mogła zbyt dużo wychodzić do rówieśników, przez jej nadopiekuczego ojca.
On-niegdyż szalony rozrabiaka i podrywacz, teraz kochający swoją dziewczyne nad życie, chodził do muzycznego studia. I chociaż kochały się w nim najładniejsze dziewczyny w studiu on kochał tylko jedną, swoją dziewczynę-Violettę. Para widywała się tylko dwa razy na dzień-jedli ze sobą śniadanie i kolacje, jak zawsze wtopieni w swoje oczy.
Dziś było inaczej, Violetta po kryjomu wwyszła z domu aby spotkać się z chłopakiem, nie mogła się już doczekać by znowu go zobaczyć.Specjalnie nie mówiłą brunetoi o tym, że przyjdzie, chciałą mu zrobić niespodziankę. Meksykanin dobrze wiedział, że dziewczyna jest "krucha" swoich uczuciach, każdy niepradiłoy gest albo dziwna sytuacja która zobaczy moża zakończyć się tragedią, León dobrze o tym wiedział.Violetta byłą już przy studiu kiedy wydarzyło się coś.. co ją kompletnie ruszyło, oto właśnie prZEZ "serce" studia biegł jej chłopak, dziewczyna uśmiechneła się na widok ukochanego jednak po chwili kilak metrów przed nią zderzył się z piękną blondynką-Ludmiłą która już danwno miała chłopaka na oku, czekała tylko by zniszczyć jego związek z nie jaką Castillo. Kiedy tak stała z "zdezorientowaniem" , kontem oka zauważyła że sytuacje obseruje Argentynka, poczym szybkim ruchem wpiła się w usta Leóna. Castillo kiedy to zobaczyła nie wiedziała co robić, do jej oczu napłyneły łzy poczym szybko uciekła z terenu studia. Brunet nie rozumiał sytuacji, nie wiedział że to szystko widziała jego ukochana. Jeszcze tego samego dnia, a raczej pod wieczór wyszła na świeże powietrze, właśnie w mroku jej koturny dotykały betonu chodnika gdy spotkała go. Nie wiedziała co robić, czuła że wszystko zżera ją od środka
-Co się stało, czemu dziś nie pszyszłaś?-Przed jej twarzą stał León , dalej nie wiedziała co robić
-Widziałam cię, widziałam cię w studiu z nią-Wyszeptała, jej oczy dalej miały łzy rzuciłą się na ulice, właśnie jechała ciężarówka. Nie było odwrotu, dziewczyna umarła, na miejscu. A przecież przed chwilą widział ją, widział jak szpetała mu te straszne słowa, te opisujące te wielkie nie porozumienie. Nastepnego dnia, chłopak był u siebie domu, nikogo nie było, opuścił zajęcie w studiu. Delikatnie dotknął ostrza noża, zbliżyj je do ręki, mocno pociągnął po ciekiej skórze. Upadł, a po jego ręce rozlała się kałuża krwi. Pośiecił życie, by być z nią, z tą jedyną która kocha. W miłości jest dużo nieporozumień ale dla tej prawdziwej każdy się poświęci, nawet życie. Teraz-León Verdas i Violetta Castillo są razem, gdzieś tam, gdzie wiecznie bedą szcześliwi.


/Iga


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
A oto historia, pewnej miłości, miłości która była bezgraniczna i nic jej nie powstrzymało, nawet śmierść ukochanej osoby
Ona-ładna blondynka, kreatywna, kochająca chłopaka ponad życia. Niestety nie mogła zbyt dużo wychodzić do rówieśników, przez jej nadopiekuczego ojca.
On-niegdyż szalony rozrabiaka i podrywacz, teraz kochający swoją dziewczyne nad życie, chodził do muzycznego studia. I chociaż kochały się w nim najładniejsze dziewczyny w studiu on kochał tylko jedną, swoją dziewczynę-Violettę. Para widywała się tylko dwa razy na dzień-jedli ze sobą śniadanie i kolacje, jak zawsze wtopieni w swoje oczy.

-----------------------------------------------

Tak prezentuje się kawałek niespodzianki dla was, przepraszam że nie dodaje kolejnych części VH ale ostatnio nie mam czasu. Przepraszam was, w najbliższym czasie postaram się coś napisać jak i ten OS przeprosinoy dla was.

Wesołych mikołajek
/Iga


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Szliśmy tak jeszcze z kilka metrów, jednak po chwili z każdej strony świata zaczeła pojawiać się mgła
-Franscesca co siedzieje?!-Krzyczałam, mgła rozpraszała się coraz szybciej. Złapałam Włoszke za ręke i trzymałam bardzo mocno. Mgła była coraz gęstrza , po chwili wogóle nie widziałam przyjaciół.
Poczułam jagby Franscesca się rospływała ,po chwili nie trzymałam już jej ręki -Franscesca,Francesca!-Krzyczałam. Nawet nie wiem kiedy zderzyłam się z klatką piersiową Meksykanina-León co siedzieje?!-Tak strasznie się bałam, po głowie chodził mi głos zmarłej babci. W szybkim tępie mgła znikneła, zamiast trzymać ramie Włoszki trzymałam Leóna. To co zobaczyłam było wręcz strasznie, oto przed nami , na wielkim starym ale potęrznym drzewie, na małyk cieniutkim sznurki...Wisiała Fran. W pewnym momencie wydawało mi się że czarno-włosa mrugneła do mnie oczami.
-Leon, ja się tak strasznie boje!-Odruchowo wtuliłam się w bruneta.- Prosze cię..Naty, Franscesca...Ja chce do domu! Tak bardzo się boje..-León objął mnie i gładził po plecach
-Wszystko będzie dobrze, tylko..
-Co?-spojrzałam w jego oczy
-Nie wiem w której części cmentarza jesteśmy-Odparł, tak strasznnie się bałam, miałam ochote się zabić, aby tylko nie być już w tym miejscu
-Wszystko będzie dobrze,dobrze..-Powtarzał
-Co my teraz zrobimy? Pujdziemy dalej? Ja .. ja nie chce cię stracić..-Wydusiłam, ot dwóch lat przełykałam śline , aby mu tego nie powiedzieć.. Od dwóch lat patrzyłam na jego szczeście z moją przyjaciółką. I teraz.. W takich okolicznościach dopiero mu to wyznałam.
----------------------------------------------
Hejo

Wiem że strasznie któtki ale nie mam czasu .
Nie będe się rospisywać, mam nadzieje że chociaż ta mała cześć się podoba

/Iga


  • awatar Opowiadania o wilkołakach i wampirach.♥: Dum Dum Duum! A tak na serio podoba mi się.. Violetta i horror? No tego to się nie spodziewałam.. : D Ale ty się łatwo pozbyłaś Francesci, no jak tak można? x'3 XD Ale ten moment z powieszoną Fran.. brr. Aż mnie dreszcze przeszły, zwłaszcza że czytam to o 23:38 dokładnie. :D xd Next please. ☻
  • awatar Gotowe "mini" blogi u Werciiღ: Superowy! :) Zapraszam do siebie ^^
  • awatar Gość: Dawaj mi nexta piska :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Hej

Pod długisz przemyśleniach stwierdziłam że nie ma sensu co pisać OS który jest poniżej. Teraz mam inne zmiany, postanowiłam wróć do "Violetta Horror" . Mam nadzieje że niektórzy pamiętają -a mam jeszcze jedno, tą historie będe oznaczać jako #VH -Violetta Horror. Jezu jak to brzmi X D . No dobra dla przypomnienia mam potrzebne cześci, ale zanim je wam pokaże postanowiłam że odrazu do pisze kawałek, dzisijeszy kawałek bedzie oznaczy na środku myślnikiem. Na te opowiadanie mam jakąś taką wiekszą wene ". Odrazu mówie że całe (może) opek będzie na podstawie jednego z ... ocinków ukrytej prawdy, zazwyczaj nie oglądam ale dobra
------------------------------------------------
Rok 2014, siedzie teraz w pokoju,na wygodnym fotelu, w jednej ręce trzymam notes a w drógiej długopis, przez okno które jest za mną leci ulewny deszcz. Przed chwilą wydawało mi się jagby ktoś "puknął" w moje okno.
-To nic takiego...-Powiedziałam sama do siebie, dziwnie czułam się sama w wielkim domu, pozatym, dom dostałam od babci która tu mieszkała. Dom jest wielki jak i drewniany, ogród jest zarośniety. Ledwo co z niego przychodze. Czasami wyobrarzam sobie że moja babcia tu przychodzi, czasami czuje jakiś ciepły wiaterek który po mnie przechodzi, chociaż noce są zimne a okna są dobrze pozamykane. Czasami naprawde wierze w duchy..Ale takie dobre, które przychodzą do bliskich im osób, dają "ciepło" i pomagają w potrzebie, zawsze są z nami, coś jak Anioły Stróże.Zawsze przy nas. Może to i dziwne ale wierze że moja zmarła babcia jest takim dobrym duchem. Teraz leże już w ciepłej koło derce, dalej rozmyślając o tym. Gdybym mogła porozumiewać się z nią... .-Wpis dokoany 8 lipca.-Właśnie to napisałam przed chwilą, teraz pujde spać-pomyślałam gasząc lapkę.Rano obudziły się ciepłe promytki słońca. Dziś śniło mi się że mówiła do mnie zmarła babcia jej słowa brzmiały tak "Moja kochana wnusiu, w następnych dniach Franscescka i León poproszą cię abyś poszła z nimi na cmentarz, prosze cię, nie rób tego!"-Troche przeraziłam sie tym snem, jednak domyślałam się że są to wybraki mojej całkiem nawet chorej wyobraźni.Otorzyłam stare drewniane drzwi, a raczej same sie otowrzyły gdy do nich podeszłam.."Wiatr"-Pomyślałam z cierkami, kiedy pszeszłam przez próg szybko złapałam za klamkę i zamknełam drzwi.Znowu musiałąm się przedzierać przez zarośniety ogród... Kiedy już wyszłam z mojego zapuszczonego ogrodu weszłam na betonowy chodnik.Po chwili namysłu machnełam nie chlujnie ręką.
-Zapomniałam poco mam iść do sklepu-Mruknełam pod nosem, poczym zanużyłam wzrok w poszukiwaniu w torbie małej karteczki. W chwili poszukiwaniach usłyszałam że ktos do mnie podchodzi.
-Cześć!-Usłyszałam, głos Franscescy-bo to ona się przywitała-był jak zawsze radosny-Wiesz, dziś z Leónem się gdzies wybieramy, idziesz z nami?-Ciogneła.
-Cześć, ale gdzie.. się wybieracie?-Poczułam lekki nie pokój, przypomniał mi się dzisiejszy sen.Przez chwilę obawiałam się jej odpowiedzi
-Na cmentarz-Odpowiedziałą jeszcze promienniej
-A poco chcesz tam iść?!-Odpowiedziałam jej a raczej wykszyczałam, ponieważ na twarzy Włoszki pojawiło się przestraszenie razem z zdziwieniem
-Em..-Włoszka wydawała się zakłopotana, jagby coś ukrywała-Nie wiem sama, León nalegał, powiedział że o tak o, z nudów-Mówiła Włoszka głosem niczym małe dziecko które coś zrobiło i chce sie przyznać .Nie rozumiałam tonu Fran, wydawalo się jagby byłą zmuszona do tego pytania.
-No dobrze, dzisiaj?Przyjdzcie po mnie.-Odpowiedziałam, czułam że tej nocy może się coś wydarzyć, i musze być z Fran.
Jest 21:30, siedzie obok okna z ciemnym widokiem na noc, zapisuej te słowa w notatniku. Dziś mam iść z Leónem i Franscecą na cmentarz. Mam coraz większe przeczucia ze tej nocy się coś wydarzy. Strach ogarną mnie całą, jednak nie chce, by zobaczyłą to czarno włosa i jej chłopak gdy po mnie przyjdą.-Właśnie to zapisałam przed chwilą w notatniku, po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Cześć-Żuciłam otwierajac coraz szerzej drzwi, tak jak się domyślałam stali tam León i Fran.
-Gotowa?-Zapytał León, ja kiwnełam głową poczym wziełam z pobliskiego wieszaka kórdkę oraz zgasiłam światło w domu. Odwróciłam się tyłem do przyjaciół by zamknąć drzwi. Kiedy prubowałam zamknąć drzwi, poczułam że León dotyka mnie po plecach a jego ręka leci w dół. "Leciała" bardzo szybko a ja nie wiedziałam jak zareagować.
-Idziemy już?!-Zapytała Franceska, zdenerowanym głosem, nie wiem czy zauważyła co robił jej chłopak czy chciała szybko iść...
-Tak, tak juz idziemy-Zapewniłam przyjaciółke odwracajac się napiecie.Poczym w trójkę wyszliśmy z ogrodu, noc była bardzo ciemna a dookoła pojawiałą się mgła, cmentarz był tylko kilknansćie metrów przed nami. Kiedy dotarliśmy na miejsce-co dziwne- brama od cmentarza była otwarta.
-No wchodzisz?-Poganiał mnie brunet, tylko się obejżałam a oni byli już na terenie cmentarza, kiedy i ja przekroczyłam brame , León gwaltownie stanął przy bramce poczym ją zamknął. Szliśmy casły czas przed siebie, nagle zauważyłam że coś przenika przez najblisze cmentarze...Po chwili za plecami całą nasza trójka uslyszała straszny krzyk. Wszyscy w napięciu odwrócili się, by zobaczyć co byly przyczyną hałasu. Prawie bym zamarła , jednak zamiast ducha, zmarłego czy Zombie ujrzeliśmy...
-Naty?! Co ty tu robisz?-Wyskoczyła z przerażenia na dziewczyne Franscesca, bo to właśnie ona nas przestraszyła. Czarno włosa dziewczyna wybuchła śmiechem razem z tym, tlumaczyła:
-Franscesca wcześniej spominałą że ty i León wybieracie się na cmentarz Cami ona zaś powiedziała mi a ja musiałąm to wykorzystać.
-Ja prawie wyskoczyłam z siebie!-Zameldowałam Naty
-Oj przepraszam, ale jak wiecie, uwielbiam straszyć ludzi!
-Tak , tak wiemy, przecież musiaaaaałaś to zrobić!-Odpowiedział jej León

-
-Dobra,dobra! Idziemy dalej!-Krzykneła Francesca ciognąc mnie przy tym za ręke
-Wiecie..-Zaczełam , chciałam aby każdy mnie usłyszał jednak mój głos odbił się od każdej z cegiej cmentarza, po chwili usłyszałam jagby ktoś przebiegł za mną.Odruchowo się odwróciłam
-Co siedzieje?-Zapytałą za niepokojona Włoszka która stała obok mnie. Po plecach przebiegł mnie dreszcz oto z niewiadomo której nawet strony rozbrzmiał krzyk Naty, pełen bólu i przerażenia.
-Natalia daruj sobie!-Krzyknął León poczym złapał Fran za ręke i już w trójke poszliśmy dalej.
-A jak coś jej się stało?-Wychiliłam głowe by spojżeć Meksykaninowi w oczy
-No właśnie ?!-Dodała czarnowłosa
-Eeee..Niee..-Odpowiedział nam León
-A może jednak?-Nie dawałam za wygraną
-Jak chcesz to sama idź zobacz!-Krzyknął wreście, z przerażenia ścisnełam rekę Franscesci
-Nie dzięki-Odparłam, starałam się aby mój głos wyszedł naturalny ale w trójke wiedzieliśmy żę nie wyszedł.. A może.. W piątke?
-------------------------------------------
Podoba się?

/Iga

PS.I jak wygląd?
  • awatar Lo que realmente es Tini.<3 <3: Wow okropnie długi ale za to genilny
  • awatar Ludmiła & León: my love story ♥: Jezu, ja jak to czytam to się serio boję. Jak można być samemu w ogromnym domu prawdopodobnie zamieszkanym przez duchy? x.x Ja bym spylała gdzie pieprz rośnie, jeszcze ten sen z babcią i cmentarzem. Uhm.. c.o
  • awatar Pearlita: Oryginalnie, bo spotykam na Pingerze bardzo dużo opowiadań o Violettcie, ale horroru niemiałam okazji :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
-Violetta...Vilu...-Usłyszałam głos mojego chłopaka na górze. Szybko schowałam pamiętnik wsuwając go miedzy książki i notesy poczym szybko weszłam na most-Gdzie byłaś?
-Ym... Długo cię nie było więc zaczełam sobie... wszędzie chodzić !
-No dobrze, rozumiem. Idziemy dalej?

*Kilka godzin potem-pokój Violetty*
W dalszym ciągu oglądałam pamiętnik od tajemniczej blondynki, poraz kolejny przesuwałam palce po wypełnionych stronach aby jeszcze bardziej zrozumieć kim jest i dlaczego mi to podarowała. Tysiące myśli chodziły mi po głowie, jedna z najważniejszych-musze ją jeszcze spotkać, zapytać, porozmawiać.....
-Violetta...- Moja czarno włosa przyjaciółka zapukała do drzwi.
-Natalia !- Powiedziałam z uśmiechem widząć moją przyjaciółkę o czarnych lokach.
-Co u ciebie Violu?-Zapytała siadając obok mnie na różowej pościeli
-Nic ciekawego.. A u ciebie? Jak ci minął dzień?
-A wiesz... Co to?-Dziewczyna wyrwała mi z rąk różową książkę. Nie udało mi jej zabrać, Natalia szybko przerwróciła kilka kartek aby potem spiorunować mnie spojrzeniem
-Z kąd to masz?-Zapytała powarznie
-Wiesz... Znalazłam na ulicy, pomyślałam że oddam jagby ktoś się zgłosił
-Mhm, rozumiem, musze już iść-Dziewczyna wybiegła z pokoju
-Ale gdzie? Naty... Natalia... !-krzyczałam jeszcze za dziewczyną, jednak ona nie wróciła. Wogóle nie rozumiałam, dlaczego tak wybiegła. Przestraszyła się czy co? Nie wiedziałam co robić, znowu otworzyłam pamiętnik poraz kolejny go oglądając. Wreście nie wytrzymałam napięcie, wziełam złoty plecaczek do rąk , wrzuciłam do niego pamiętnik i nałożyłam białe koturny. Cicho zeszłam na dół poczym otworzyłam drewiane drzwi. Pogoda na dworze strasznie się zmieniła, jednak ciogle coś ciogneło mnie do mostu. Szybko pobiegłam do centrum miasta i szybko odnalazłam most. Tym razem pewniej. Ku mojemu zdziwieniu nikogo tu nie było, jednak postanowiłam poczekać. Blondynki długo nie było, nie wiedziałam co robić... W pewniekj chwili wyjełam pamiętnik, poraz chyba setny go otowrzyłam tylko tym razem... Wypadłe z niego mała karteczka zgięta na pół. Z zaciekawienie otworzyłam ją
-Kochana Ludmiło, z pewnej sprawy muszę odejść , nie pytaj mnie dlaczego, nie dzwoń , nie rób nic. Jednak.. jeśli zrozumiesz swój czyn, jeśli chociaż jakaś cząstka ciebie zrozumie co zrobiłaś zostawiaj jakiś znaki , które bedą pokazywały ilość razy których bedziesz mnie potrzebowała a mnie nie będzie.Diego-Przeczytałam na głos, po chwili wiatr wyrwał mi małą karteczke i rzucił do rzeki, słowa rospłyneły się w wodzie.-Dziewczyna ma na imię Ludmiła, jej może chłopak Diego , chłopak od niej odszedł...-Wymówiłam na głos zakładając rece na biodra. Nie rozumiałam tej sytuacji, jednak wiedziałam że musze pomóc tej dziewczynie. Po chwili przemyśleniach chodziłam po całym moście. Na pewnym słupie zobaczyłam coś co mnie totalnie zdziwiło, czekałam aż informacje spokojnie dojdą no mózgu i ułożą się w całość

-----------------------------------------------------------------------
Hej

Jak widzicie zaczyna się jakimś badziewiem. Jednak mam plan jak go rozkręcić . Nie wiem czy ktoś to przeczyta , ale obiecuje wam że kolejne części bedą ciekawsze. Ludmiła się pojawi a z nią... Ktoś jeszcze ...

/Iga

 

 
Witam, nazywam się Violetta Castillo i mam osiemnaście lat. Moim narzeczonym jest Federico Pasqiurelli, o naszym związku zadecydował German Castillo-bogaty millioner z pięknym domem gdzie mieszkam ja, on, jego żona-Priscalla oraz służba. Podobno mam również ciotkę jednak ojciec zakazał się mi z nią spotykać, uważa że nie jest ona dobrze wychowana i mogła by mieć na mnie zły wpływ.
-Córeczko...-Moje przemyślenia przerwał głos tat wchodzącego do mojego pokoju, akurat siedziałam na moim różowym rozłożystym łóżku.
-Tak?
-Federico, czeka na ciebie na dole
-Dobrze-odpowiedziałam, poczym ruszyłam do drzwi. Chwile potym mijałam ostatnie debowe schody , a na prawym policzku poczułam lekki pocałunek.
-Idziemy?-Zapytał brunet poczym udaliśmy się do drzwi
-Gdzie idziemy?-Skierowałam wzrok na Włocha kiedy wiatr wietrzył nam twarz
-Na początek do księgarni, musze kupić kilka książek dotyczących marketingu, politiki itd.-Odpowiedział, kilka minut temu byliśmy przed księgarnią-Poczekaj tu-Powiedział poczym wszedł do wielkiego budynku, Chłopaka długo nie było, mój wzrok padł na marmurowe schody mostu. Podeszłam do barierki, leciutko przejechałam palcem po niej. Zaciekawiły mnie schody prowadzące pod most, obejrzałam się kilka razy poczym szybko zeszłam na dół. Podziwiałam szumiącą wode, nagle ktoś buchną mi dymem przed twarzą, kiedy wiatr popchał dym ukazała mi się pewna blondynka, miała ładny makijaż , loki oraz legisy w paterke, koturny oraz drogą bluzkę.
-Hmmm-Dziewczyna wydała długi dźwięki poczym "przejechała" mnie oczami-kim jesteś?
-Nazywam się Violetta Castillo, jestem córką Germana Castillo i Priscallą Castillo-Przestawiłam się poczym nadałam krok w tył
-Taaak.. Znam ich, mój ojciec prowadzi z twoim interesy-Zakomikuwała
-Ahaa..Fajniee-Odpowiedziałam, dziewczyna znowu przejechała mnie wzrokiem poczym zapytała
-Nie nudzi cię takie życie-rzuciła
-Jakie?Nie rozumiem-Podniosłam brew
-Odrazu widać że z cb sztywna lala, ja też tak mam więc tu przychodze i pale-Dziewczyna "wygieła" prawią noge poczym wyciogneła ręce do góry i wymówiła piskliwy ale radosny okrzyk
-Aha.. Dziekuję ale mi to nie przeszkadza
-Aham.-Rzuciła poczym zaczeła szukać czegoś w torebce, wreście wyjeła różowy pamiętnik w ciekawy wzorek, chciałam zapytać jak go schowała w swojej małej torebczce, ale ona była pierwsza. Spojżała mi głęboko w oczy poczym wcisneła mi go w ręce
-Nie zmarnuj tego-powiedziała poważnie poczym odeszła.
Oparłam się o mur mostu i otworzyłam pamiętnik, był do połowy zapisany nie czytelnym dla mnie pismem, miał różne kolorowe obrazki w niektórych odgadłam sceny z jej życia, doszłam do ostatniej wypełnionej przez niej kartki, miała odcisk papierora. Zamknełam odruchowo książke i spojżałam w szarą ściane mostu.
----------------------------------------------------------------------
Hejoo !

Jak podoba wam się cz. 1 ? Wiem że nie za długa ale chyba może być? Dziś mam dla was jedno pytanko

Czy tajemnicza blodnynka namiesza w życiu Violetty?


Komciać ! Odwdzieczam się




/Iga
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kolejny wpis z zmianami...
Jednak obiecuje wam że w tym wpisie będą zmiany do której sama ja, się przystosuje.
A więc ostateczną moją decyzją jest to, że blog bedzie z opowiadaniami o serialu "Violetta". Prolog już nie długo, jednak rozmyślam również o One shot'ach i chyba właśnie one bedą pojawiały się na blogu.


Nie przedłużam już , czekajcie na prolog pierwszego one schot'a !
  • awatar Dieletta ♥: Omg kochanie, dopiero ocknelam sie, ze to ty!!! Czytajac wpis nizej i kawalek opka, uswiadomilam sb, ze bylysmy kiedys bff :') Super, ze wrocilas..bardzo tesknilam! :*
  • awatar Lucha Por Tus Sueños ♡: hej :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hola !

Przepraszam że tak dawno nie wchodziłam, ale albo nie miałam czasu, albo brak weny . Wreście jednak podjełam ostateczną decyzje.
Bloga dalej będe prowadziła o Ney'u ale nie będzie on już z opowiadaniami jednak z informacjami .
Mam nadzieje że bedziecie czesto wchodzić na bloga i komentować , ja biore się za zmiany wyglodu i dodawanie nowych wpisów. Bay!
 

 
-Tak!-Krzykneła dziewczyna żucając się chłopakowi na ręce, po chiwili razem usiedli na ławce, poranek był "zimny"" i ześki dopiero teraz zauważyli jak jest zimno.
-Czyli że za..-Zaczął chłopak
-Tak.-Odpowiedziała przerywajać
-I on..
-Tak
-I że naprawde..
-Tak! Jestem taka szcześliwa! No dobra ty już idź bo się spuźnisz a ja wracam do domu-Poganiała go
-A ty..-Chłopak złapał ją za ręke-nie idziesz?
-Nie, gadałam z rodzicami i uzgodniliśmy że jeśli wygram nie ide dziś do szkoły, to pa, bo się spuźnisz!-Odpowiedziała z uśmiechem. Kika minut temu była już w domu otwierając drzwi.
-Tatooo... Daj mi klucze do pokoju gościnego..!-Zaczeła krzyczeć zamykając przy tym drzwi.
-Taty już nie ma córeczko, pojechał do firmy, klucze co w kuchni na blacie-Odpowiedziała jej matka wyglodając z salonu gdzie było słyszeć odgłosy telewizoru
-Mhm, ok-Dziewczyna szybko zbliżyła się do blatu biorąc klucze i zaciskając je w rece. Poczym szybko udała się na górny korytarz biegnąc po drewnianych schodach. Po chwili była już na długim korytarzu, uwielbiała się po nim przechadzać , korytarz miał kolor bladego fioletu a na ścianach można było ujżec kolaże z zdjęciami jej, rodziców i ich rodziców. Kiedy dziewczyna skończyła "delektować się " wyglądem swojego własnego korytarza podeszła do jasnych drzwi, wcisneła kluczyk w zamek i dwa razy przekreciła. Kiedy otworzyła drzwi jej oczom ukazał się znajmomy widok pokoju gościnnego. Po środku na granatowej ścianie stało rozłożyste drewniane łóżko a obok debowa szawka nocna. Nie daleko stało biurko która wyglodało jagby było z marmuru. Po lewej jednak stronie stały drzwi do małej łazienki. Dziewczyna nie zamykając drzwi wybiegła na schody krzycząc do matki.
-Może trzeba zmienić pościel? Dać jakieś mydło w łazience?-Zapytała
-Ja się wszystkim zajme, idź do pokoju i rób sobie co tam chcesz-dostała w odpowiedzi. Rodzice kochają swoją córkę-jedynaczkę którą czesto rozpieszczają.Dziewczyna posłuchała rodzice i posłusznie poszła do pokoju, jednak była tak podekscytowana że nie wiedziała co robić a na zegarku dopiero 140. Pomyślała że coś po ogląda poczym podeszła do biurka i wzieła pilot, po wykonaniu czynności opadła na fotel właczając telewizor. Z znudzoną miną "chodziła" po kanałach, nagle trafiła na wiadomości gdzie usłyszała:

-------------------------------------------------
Hejcia !

Przepraszam że wcześniej nie dodawałam rozdziału ale wiecie-szkoła . Jak widzicie rozdział już jest, troche się przy nim meczyłam ale chyba się wam podoba? Jak widzicie zmieniłam avek na new zdjęcie z..Poker'em <3-czyli nowym psem Ney'a. Słoooodki co nie?

& Iga ♥ &